Zapewne znacie to uczucie kiedy to zmęczeni wlepianiem oczu w sufit i irytującymi objęciami pościeli  dochodzicie do wniosku, że czas podnieść się z łóżka. Przeprawiacie się przez istne zasieki – śmiertelnie niebezpieczne pułapki czyhające na Wasz wciąż zaspany, mały palec u nogi. Docieracie do łazienki, gdzie wykrzywiacie twarz na widok lustra cedząc przez zęby “boski… jak zwykle”. Przechodzicie do następnego pokoju i… doznajecie oświecenia.  Dosłownie.

Read the rest of this entry »

Serce - narząd taki...Serce: pompa ssąco-tłoczącą, położona w klatce piersiowej. Z zewnątrz otoczone jest workiem zwanym osierdziem. Serce jest mięśniem o specyficznej, właściwej tylko dla niego budowie. Serce jest podzielone na cztery części: dwie górne nazywane są przedsionkami, a dwie dolne komorami. Od wewnątrz jamy serca wyściełane są warstwą tkanki łącznej zwanej wsierdziem. Pojemność wszystkich jam serca wynosi między 500-750 ml (definicja i grafika stąd). I wszystko jasne…

Read the rest of this entry »

Staropolskim “Guten Tag” witam Was na corocznym, w pełni zdezorganizowanym podsumowaniu świeżo odfajkowanej dziewiątej części mijającej dekady. Prawdopodobnie przez wrodzone zamiłowanie do zwalczania wszelkiej sztampowatości (nie wierzyłem, że to słowo znajduje się w słowniku FF) tknęło  mnie by poczekać na odpowiednią, bez wątpienia stosowną ku tej okazji wenę. Jako że rok temu temat zdeflorowałem, chcąc zachować pewną ciągłość tym razem wypadałoby z nim co najmniej pochodzić za rękę..

Read the rest of this entry »

Wszystkich Świętych 2009Pierwszy przymrozek, pierwsze słońce w kolorze czerwonym, pierwszy wiatr, który zamiast chłodzić przenika do głębi… pierwszy dzień listopada. Aura wczoraj rozpieszczała złotem, a jutro skarci bezwzględnym wiatrem. Ostatni akt jesieni, ostatnie słońce w roku i ostatnie liście na drzewach – dzień Wszystkich Świętych. Preludium zimy spędzane w zadumie.

Read the rest of this entry »

Lato 2009“Lato minęło, lecz uczucie ogniem płonie”… Cóż rzec więcej?? Dzieci w szkołach, vicemistrzowie ŚwiataEuropy w kraju, Stefan “Blue Screen” Majewski selekcjonerem kadry, a Hitler i Stalin nadal nie żyli… Innymi słowy jedną nogą (tą mokrą) jesteśmy już w klimacie jesiennym, choć druga kurczowo trzyma się sandałów i tzw. “piwa ze sokiem”.

Read the rest of this entry »

Castle Point & Lake FerryNa zaledwie kilka dni przed odlotem raczej ciężko było spodziewać się jeszcze jakiś fanaberii ze strony bogów fotografii. Było bowiem już właściwie wszystko, co mogłem sobie wymarzyć: pociągi, statki i samoloty, sielskie obrazki i metropolie, dżungla, pustynia i wodospady, fiordy, wulkany i piekielne gorące źródła… Słowem – wszystko wiele z tego, czego jeszcze w życiu mi nie było dane widzieć. Czego jeszcze chcieć?? Ano.. VOILA! Witam w miejscu, które urzeka w ułamku sekundy, a wrażenie pozostawia na długie miesiące. A imię jego Castle Point.


Read the rest of this entry »

PoriruaJak mówi przysłowie, “gdy czas Cię nagli, pokaż wszystkim ptaka”. Nie wiem co to za przysłowie, ani też jaki jest jego sens… niemniej jednak, w związku z faktem, iż czas był najwyższy i nieubłaganie dobiegał końca, postanowiłem zastosować się do niniejszego przesłania w pełni. Tym samym, meine Damen und Herren, staropolskim zwyczajem herzlich willkommen… in Porirua… i w rezerwacie ptaków.


Read the rest of this entry »

Blue MountainsZa siedmioma górami, za siedmioma rzekami (czyli jakieś 100 km na wschód od Sydney) leży niewielka, siedmiotysięczna osada zwana Katoomba. Poza faktem, iż jest ona zimową stolicą Polski Australii, to posiada jeszcze jeden, istotny przymiot – leży na terenie określanym mianem Gór Błękitnych (Blue Mountains). Przedstawiam Wam krótki fotoreportaż z miejsca, gdzie zawsze czasami świeci słońce, zieleń zmienia się w niebieski, a mieszkańcy Sydney, w środku lata, po raz drugi obchodzą Boże Narodzenie.

Read the rest of this entry »

Sydney50 dni od momentu, gdy wróciłem do kraju, przedstawiam Wam walentynkową sesję z miasta charakteryzowanego przy pomocy wizerunku dwóch budowli… Najbardziej najcharakterystyczniejszej opery na świecie i najbardziej najmożliwiej skomponowanego z nią mostu stalowego. Krótko mówiąc – Opera House oraz Harbour Bridge witają Was w Sydney.

Read the rest of this entry »

PictonNo cóż… przyszedł czas, gdy jedyne co się ciśnie na usta, to “Czerwone maki spod Monte Cassino” albo “Chryzantemy złociste”. Tudzież inny szlagier z cyklu “o tym co nie wróci”… przynajmniej na razie. Polska, podobnie jak dwa miesiące wcześniej Wellington, przywitała mnie nieprawdopodobnym słońcem. Tym samym opowieści o srogiej zimie i temperaturach bliskich zera absolutnego postanowiłem między bajki włożyć. Tym jednak, którym nadal zimno, dedykuję krótki fotoreportaż z miejsca, gdzie cykady zakłócają przebieg fal mózgowych, kolory zielony i niebieski przyjmują wszelkie możliwe odcienie, a słońce momentami nie zna litości.

Read the rest of this entry »

WaitomoJechaliśmy już na północ przy okazji wyjazdu do Rotorua. Teraz pojedziemy dla odmiany na… północ. Waitomo Caves… Mekka wszystkich Kiwaczków chcących poznać swój kraj. Miejsce oferujące im niezapomniane wrażenia i widoki zapierające dech w piersiach… za jedyne 150 papierów. A dla przeciętnego Polaka?? Jak widziałeś Wieliczkę, to niewiele Cię już może pod ziemią zaskoczyć. 1000km na drugi koniec wyspy żeby obejrzeć stalagmity i stalaktyty uznałbym za absolutne marnotrawstwo czasu, gdyby nie Glowing Worms. Read the rest of this entry »

Nie wiem co tym kieruje, ale dziwnie sie składa, że gdziekolwiek nie pojadę, to okazuje się, że doba ma w sumie 24 godziny. Ni mniej, ni więcej. To tak jak z aksjomatami Bałtroczyka, a zwłaszcza tym, który mówi, że “niby każdy wie, że flaszka musi sie kiedyś skończyć, ale i tak zawsze jest to zaskoczeniem”… Zaskoczeniem za to dla Was będzie pewnie informacja, że osławione tutaj Wellington posiada (uwaga!!) tzw. okolice… Kilka fotek i zaraz wrzucam kolejny post i kolejny etap podróży.

Read the rest of this entry »