Puławy, Zamek Księżnej Czartoryskiej.Słońce coraz wcześniej chyli się ku zachodowi, a temperatura coraz chętniej zmierza ku niebieskiej skali, niż jeszcze kilka dni temu. Wesoła ferajna spod znaku Rocha Siemianowskiego też coraz żwawiej poszukuje miejsca na nocleg. To wyraźny znak, że niedźwiedzie powinny już szukać poduszki jesień zbliża się wielkimi krokami. Bez zbędnych zatem ozdobników, ostatni etap podróży dookoła świata Polski uważam za otwarty.

Jak wcześniej zapowiadałem, Warszawa miała być ostatnim, konkretnym punktem podróży. A potem już prosta droga do domu. No prawie prosta i prawie do domu… “Droga powrotna do domu” jest bowiem pojęciem nader ogólnikowym, a ta szczególna wyjątkowo wręcz ogólnikowym, gdyż prowadzić będzie poprzez knieje, poprzez łąki, poprzez leśne ścieżki wąskie, delikatnie rzecz biorąc, w-linii-nie-do-końca-prostej. Na pierwszy ogień idzie Pałac Księżnej Izabeli Czartoryskiej (córki starego Czartoryskiego) w Puławach, czyli pierwsze w Polsce prawdziwe muzeum (“A czy są muzea nieprawdziwe?” – padło z sali pytanie. “Są… ale w bajkach.” – odparł profesor.) W dalszej części dwie kolejne stolice Polski – pierwej filmowa (Kazimierz Dolny), a po wtóre serialowa (Sandomierz). Na koniec Łańcut, Czorsztyn i Szczawnica. I tą osobliwie prostą drogą, po kolejnych trzech dniach, droga nasza faktycznie zaczęła zmierzać do domu.

 

 

Leave a Reply