Nie wiem co tym kieruje, ale dziwnie sie składa, że gdziekolwiek nie pojadę, to okazuje się, że doba ma w sumie 24 godziny. Ni mniej, ni więcej. To tak jak z aksjomatami Bałtroczyka, a zwłaszcza tym, który mówi, że “niby każdy wie, że flaszka musi sie kiedyś skończyć, ale i tak zawsze jest to zaskoczeniem”… Zaskoczeniem za to dla Was będzie pewnie informacja, że osławione tutaj Wellington posiada (uwaga!!) tzw. okolice… Kilka fotek i zaraz wrzucam kolejny post i kolejny etap podróży.

Leave a Reply